Czasopismo „Rhetoric Review” opublikowało rezonujący artykuł „Kontrowersje za kontrowersjami” (https://doi.org/10.1080/02773945.2025.2484162), który wyjaśnia, dlaczego współczesna nauka znajduje się w trudnej sytuacji. Chodzi o dwa poważne problemy naraz:
rozpowszechnianie się fałszywych publikacji i generowanie dużej liczby artykułów naukowych;
niezdolność wielu rzetelnych badań do wyróżnienia się w morzu monotonnych artykułów naukowych.
Sieć redakcji i biznesu wokół wskaźników naukowych
Z roku na rok pojawia się coraz więcej artykułów naukowych — i nie zawsze jest to dobra wiadomość. Część tego wzrostu jest sztuczna: jest konsekwencją konkurencji wskaźników naukowych. Dla niektórych to sport. Niektórzy są pod presją idei swojego środowiska akademickiego, jak w Kazachstanie. Na Ukrainie uczelnie również aktywnie konkurują w rankingach. Stąd potrzeba dużej liczby publikacji.
Jednym z najsłynniejszych przypadków jest wycofanie ponad 11 000 artykułów przez znane wydawnictwo Wiley po odkryciu masowych naruszeń w czasopismach hinduskich. Jednak, jak pokazała praktyka, wycofanie nie przynosi rezultatów: bazy danych nakładają się na siebie, więc nie da się usunąć wszystkiego z internetu.
Według szacunków, tylko w 2022 roku w naukowych bazach danych może pojawić się ponad 70 tysięcy fałszywych publikacji.
To już nie wyjątki — to branża naukowa. I to jest współczesna rzeczywistość.
Innym problemem w świecie wysokiej jakości artykułów naukowych jest to, że wiele istniejących czasopism podporządkowało sobie redakcje internetowe. Większość z nich pochodzi z Malezji, Indonezji i podobnych krajów.
Uczciwa nauka, która nie działa
Co gorsza: nawet uczciwych badań często nie da się powtórzyć. W psychologii, biomedycynie, socjologii — jedna trzecia wyników po prostu nie jest potwierdzona. Powód?
skupianie się wyłącznie na pozytywnych wynikach;
tłumienie negatywnych lub „niewygodnych” danych;
celowe lub przypadkowe korygowanie statystyk.
Próg statystyczny „p < 0,05” stał się magiczną liczbą: jeśli wynik jest pozytywny, można publikować. Doprowadziło to do takich zjawisk, jak:
p-hacking – testowanie wszystkiego po kolei, aż do uzyskania czegoś istotnego
HARKing – wysuwanie hipotezy po otrzymaniu wyników
cherry-picking – wybieranie tylko „wygodnych” danych
Amerykańskie Towarzystwo Statystyczne stwierdziło już:
„Statystycznie istotne” – nawet nie używaj tego sformułowania.
System promuje ilość, a nie jakość
Kiedy autor płaci za publikację, głównym celem nie jest jakość, ale objętość. Jest to korzystne dla wydawców, którzy nie płacą autorom, ale zarabiają na każdym tekście.
Jeden z kluczowych wniosków:
„Badania są finansowane przez uniwersytet → naukowiec pisze artykuł → wydawnictwo bierze pieniądze za publikację → ten sam uniwersytet odkupuje dostęp”. Tak wygląda obecnie cykl publikacji naukowych.
Problem w tym, że ktoś musi finansować osiągnięcia. Idealnie powinny to być uniwersytety. Jednak w krajach słabszych gospodarczo to sam naukowiec wszystko finansuje. Musi nauczać, finansować własne badania i prowadzić działalność gospodarczą, aby nie stracić szansy na godne życie. Współczesny naukowiec jest obecnie niemal biznesmenem. Wymaga to wielu konsultacji, outsourcingu i życia w nowoczesnym paradygmacie monetarnym i marketingowym.
Sztuczna inteligencja to nowy gracz o dwóch twarzach
Wraz z pojawieniem się ChatGPT i innych modeli językowych, pisanie stało się łatwiejsze, ale podobnie stało się z tworzeniem pseudonauki.
Dzisiaj nie ma wiarygodnych metod, które pozwoliłyby stwierdzić, czy artykuł został napisany przez sztuczną inteligencję, czy przez człowieka.
Wycofania nie ratują
Tak, istnieje mechanizm wycofywania problematycznych artykułów (tzw. retrakcja). Jest on jednak powolny i nieskuteczny. Wiele fałszywych publikacji jest nadal cytowanych nawet po wycofaniu, tworząc „zanieczyszczone” środowisko naukowe.
Czasopisma pod znakiem zapytania?
Coraz więcej naukowców ma wątpliwości: czy tradycyjne czasopisma, które publikują powoli, drogo, a czasem nieuczciwie, są potrzebne?
Alternatywą są preprinty, publikacje open source i publikacje danych. Repozytoria artykułów. Ale wszystkie systemy można zhakować. Oznacza to, że wszystko się powtórzy, nawet jeśli zmiany będą globalne. Struktury komercyjne są bardzo elastyczne. I chociaż naukowiec inwestuje w siebie i dąży do bycia znaczącym w rankingach, sytuacja po prostu się powtórzy.
Stwarza to jednak nowe zagrożenie: bez interpretacji dane nie są wiedzą.
Bazy danych rosną w sposób niekontrolowany. Dlatego nikt nie jest już w stanie kontrolować ich jakości. Wnioski: Nauka jako poszukiwanie prawdy jest zagrożona
Autorzy artykułu ostrzegają: ryzykujemy, że nauka stanie się strumieniem bezsensownych danych, zamiast pozostawić ją przestrzenią wspólnej interpretacji, wątpliwości i dialogu.
Prawdziwa nauka to nie tylko dane, ale ich sensowne rozumienie.
Potrzebujesz pomocy w zakresie komunikacji międzynarodowej, struktury publikacji lub naukowego języka angielskiego?
Zespół Statti.in.ua współpracuje z naukowcami z UE, Azji, Bliskiego Wschodu i Ukrainy – pomożemy również Tobie!
statti-in-ua.sendpulse.website
Konsultacje: +380 95 535 2694
portalnayka@gmail.com